Majówka w Wolimierzu 2017

Zaczęło się dziwnie i nietypowo. Po raz pierwszy nie chodziło o ładne obrazki, zbierane tak chętnie na wszelkich wyjazdach. Tym razem miało być o nas, o rzeczach ważnych – smutnych, wesołych, kolorowych lub szarych, ale takich, które nas dotykają. O kiczu i o zaprzeczeniu kiczu. I wiecie co? Udało się!!!! To jeszcze nie czas, by pokazywać ostateczne owoce tej pracy, bo to jej początek, ale ziarenko zostało zasiane 🙂

Myślicie, że warsztaty u Taidy to laba??? Nic z tego! Nie dam Wam odpocząć 😉 Będziecie się nudzić baaardzo aktywnie!

A tu mała próbka rozpoczętych projektów:

Beti i jej relacje osobiste…. W roli Beti i innych ważnych osób występują krzesła ogrodowe 🙂

Hania i jej poruszające niepokoje:

Greta i jej Cisza, czyli coś, co jest pomiędzy:

Ten blog jest trochę inny, bo teraz wszystko idzie w inną stronę, niż zwykle chodziło. Przede wszystkim dziękuję Uczestnikom za odwagę, za podjęcie wyzwania, za wspaniałą pracę, wielogodzinne dyskusje aż do pierwszej krwi 🙂

Dziękuję naszym Gospodarzom z Przydębia i Szklanej Kuźni, bowiem stali się oni Wielką Częścią naszej przygody z Fotografią,  Specjalne  podziękowanie dla Wiesi, która nas hołubiła i pokazała, jak być wielobarwnym  Kwiatem…

…i dla Madzi, która sprawiła, że mogliśmy znów poczuć się dziećmi i tworzyć radośnie szklane motylki, ptaszki i kwiatki…

…i dla Zbyszka K., który przechodził sam siebie w dziedzinie naprawiania naszego świata 😀 Skutecznie!!!

…i dla Marka oraz Jacka, którzy uczynili nasz świat smaczniejszym 🙂

Gdzieś u podnóża Gór Izerskich dzieją się rzeczy, które nie śniły się filozofom! Wolimierz – jakieś 500 km od tzw. pępka, polityka tu nie dociera, świat jest wyjątkowo barwny, jeśli ktoś nie jest tu artystą, od razu budzi podejrzenia 🙂 Jesteśmy tu pierwszy, lecz na pewno nie ostatni raz!

Skoro Majówka, to i pochód pierwszomajowy! Deptak w Świeradowie aż trzeszczał od kolorów, ależ czuliśmy się wolni i szczęśliwi!

 

 

Tym szczęśliwsi, im więcej kalorii udało się pochłonąć…

 

Szliśmy szliśmy, aż spotkaliśmy na swej drodze…. kozy…. Nie byle jakie, ekologiczne! Kozi piccola e fragile 😉 Dzięki panie Piotrze za „udostępnienie” Zary i innych coza nostra!!!

Nie ma to jak koza w obiektywie 🙂

Kózko, kózko, taś taś!!!! 🙂

Po sąsiedzku Szklana Kuźnia…

My tu proszę pani czyste rączki mamy 🙂

I tymi rączkami nieźle zasuwamy 🙂

Proszę Państwa, trochę powagi proszę, w końcu Dolny Śląsk to historia! Niektóre zamki całkiem ukrzyżowane….

Inne  opuszczone lub nie… w których straszą…  fotografowie….

…a czasem strasznie smutne duchy…

Nieeee, no, w końcu jakiś odpoczynek też się należy…

Bo przecież trzeba jeszcze na Perski Izerski…

…i na Stację Wolimierz….

 

…i jeszcze tu, i jeszcze tam….

i tak trzeba tu wrócić… Pewnie jeszcze nie raz!

OK, to może zdjęcie pamiątkowe? Do widzenia Wolimierzu! Nie myśl sobie, że się nas szybko pozbędziesz!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pięć − dwa =