Bieszczady,które z wolna przywdziewały kolorowy płaszcz, poranna mgła snująca się wszędzie,klucz żurawi przelatujący nad głowami, nocne porykiwanie byków,”spacerek” na Połoninie Wetlińskiej i „desant” przez San:) -po prostu fotoekspedycja – niezliczone inspiracje. Pod kreatywną „batutą” Taidy i Przemka oraz czujnym okiem Naszej Tosi:) zdobyłem nowe doświadczenia i wiedzę. Poznałem wspaniałych ludzi – pasjonatów fotografii. Dziekuję Wam wszystkim razem i każdemu z osobna za wsparcie i pomoc za stawianie pierwszych kroków w różnobarwnym świecie. Ufam,że za rok powrócę tam-jak żurawie, które odleciały 🙂
Tadeusz
